Witajcie drodzy forumowicze,
Mój tytuł mówi wszystko. Moja Primadonna Esam 6600 powróciła z martwych. Co się stało?
Maszynę kupiłem z drugiej ręki jakieś trzy lata temu. Był regularnie i prawidłowo odkamieniany i zawsze wiernie mi służył. Niecałe pięć miesięcy temu wymieniono jednostkę zaparzającą i wszystko było w porządku aż do około 10 dni temu. Wtedy pompa zaczęła strajkować.
Jako kobieta jestem przyzwyczajona do zepsutych ekspresów do kawy. Zamówiłam więc nową pompę i nowe węże z Toraxem i kluczem imbusowym, poczytałam na forach o naprawie i wymianie. Wszystko było w porządku, wszystko działało. Byłem z siebie dumny.
I wtedy to się stało:
Po dwóch dniach zaparzacz zaciął się u góry, suwak był krzywy, nie dało się już włożyć pojemnika na fusy i tacki ociekowej, nie dało się włączyć trybu konserwacji ani resetu.
Bezpośrednio po włączeniu wyświetlacz pokazywał tylko: "Włóż pojemnik na fusy z kawy". Ja: "O co ci chodzi, głupia włoska krowo?" Męczyłem się z tym przez trzy dni. Wszystkie porady z forów, a nawet wsparcie Delonghi poszły na marne.
Teraz byłem już naprawdę wkurzony i chciałem sprzedać go na Ebayu jako wadliwy. Odłączyłem go więc od zasilania, wyczyściłem i zrobiłem zdjęcia.
Postawiłem przed nim tackę ociekową i zostawiłem otwarte drzwiczki.
Ale teraz cała sprawa naprawdę mnie niepokoiła i byłoby mi przykro, gdybym go sprzedał. Poszperałem więc na różnych forach w poszukiwaniu możliwej usterki. Jedno forum mówiło, że silnik jest zepsuty.
To miało dla mnie sens. Zamówiłem więc nowy silnik.
Dotarł dzisiaj i chciałem go zainstalować. No i proszę:
Jakimś cudem musiałem wpaść na pojemnik zbiorczy, bo nagle dało się go ponownie włożyć razem z pojemnikiem na fusy, mimo że kilka dni wcześniej zdecydowanie nie działał. Była luka około 5 mm, więc tacka ociekowa pasowała do urządzenia.
Potem chciałem wiedzieć. Podłączyłem maszynę do sieci, włączyłem ją i - whoosh - jednostka zaparzająca poruszyła się i wyłączyła ponownie normalnie. Wszystko znów działa normalnie. Dostaję kawę latte, cappuccino itp.
Czy ktoś ma wyjaśnienie, co się stało? Zostawiłem maszynę całkowicie odłączoną na około 10 dni i w ogóle się nią nie przejmowałem. Jakim cudem karetka przesunęła się o jakieś 5 mm, żeby można było ponownie wyregulować tackę ociekową i pojemnik na fusy? I czy znowu muszę się liczyć z takimi wybrykami?
blisko
Podziel się tym stanowiskiem: